Nigdy wcześniej przez okres dwóch lat po ślubie z moim mężem nie pokłóciliśmy się tak jak tym razem. Od jakiegoś czasu, zauważyłam że przeszkadzamy sobie na każdym kroku. Żadne z nas nie mogło dłużej niż 10 minut wytrzymać obok siebie. Nie wiem jak to możliwe ale tak naprawdę się działo. Zaczęło się w chwili kiedy zapragnął mieć dziecko i powiedział mi o tym w formie że on che mieć dziecko koniec kropka. Ja to tak po prostu odebrałam. Natomiast ja nie tak dawno zaczęłam prace w firmie z sex-owna bielizną dla kobiet miałam bardzo wielka szansę by być tam naprawdę kimś. Natomiast on uważał,że to mężczyzna powinien zarabiać na dom a kobieta powinna siedzieć w domu i pilnować dzieci. Nie wiedziałam,co z tym tak naprawdę robić. Nie chciałam by nasze małżeństwo się rozpadło ale też chciałam mieć jakieś zdanie w tym wszystkim. Po roku czasu w końcu doszliśmy do porozumienia,postanowiliśmy postarać się o dziecko. Ja byłam spokojna,że w pracy osiągnę to co chcę nawet po okresie macierzyńskim. Mąż zrozumiał,że ja również potrzebuje pracować i nie wyobrażam sobie być zamknięta w domu codziennie i tylko opiekować się dzieckiem,z drugiej strony kto wie może po urodzeniu dziecka zapragnę się nim opiekować cały czas nie będę chciała robić kariery. Kto wie,wszytko przecież jest możliwe.